Po co dzielicie Polskę na Małe Ojczyzny?
Nie dzielimy! Wręcz przeciwnie. Silna tożsamość miejsca, w którym się człowiek wychował i w którym funkcjonuje, jest chyba najsilniejszym spoiwem, z którego składa się Naród, a co za tym idzie – Polska. Bez rodzinnego gniazda, łańcucha pokoleń i tradycji lokalnej, trudno być patriotą swojego kraju, jako całości. Ducha Małych Ojczyzn rozumiemy po polsku. Nie interesują nas żadne separatyzmy czy ruchy autonomiczne. Uważamy je z gruntu za szkodliwe. Polska jest niepodzielna i nie ma w niej żadnego narodu śląskiego, pomorskiego, góralskiego czy mazurskiego – jest jeden naród polski, z całą paletą odcieni i tradycji go wzbogacających.
Znaczeniu semantycznemu Małych Ojczyzn próbuje się nadawać często treść „unijną” czy „europejską”, jako przeciwstawną lub alternatywą dla spojrzenia narodowego. Na to nic nie poradzimy, tak jak nie poradzimy, że często inaczej rozumie się słowo „wolność”, „demokracja”, czy „życie”. W zależności od osoby lub środowiska, znaczenie może być różne. Dla nas Wspólnota Małych Ojczyzn, to po prostu Polska, tyle, że nazwana mniej patetycznie, bardziej „organicznie” i „pozytywistycznie”.
Prawdziwa Polska jest na samym dole. To miejsca i ludzie, dla których ich Mała Ojczyzna (sołectwo, gmina, powiat, parafia, zakład pracy, osiedle, dom, gospodarstwo) jest przestrzenią ich życia. To o nią najpierw zabiegają i w nią inwestując, inwestują w Polskę. Nasze rozumienie Małej Ojczyzny jest komplementarne w stosunku do pojęcia Polska. To dla nas jedyne w swoim rodzaju naczynia połączone. Wspólnota Małych Ojczyzn, to nasza odpowiedź na zmieniające się aspiracje i oczekiwania społeczne. To nasz pomysł na to, by Polacy poczuli się wreszcie gospodarzami u siebie, by budując pomyślność Polski zaczęli ją tworzyć od fundamentów.











































