Marek Jurek
Były marszałek Sejmu RP, lider stronnictwa Prawica Rzeczypospolitej
W jaki sposób zdefiniowałby Pan Małą Ojczyznę?
Każdy z nas ma strony rodzinne, gdzie się urodziliśmy, gdzie urodziły się nasze dzieci, gdzie rosną - i chcielibyśmy tam budować wspólnotę i warunki dobrego życia. Mała Ojczyzna to przede wszystkim miejsce, gdzie chcemy żyć. A przywiązanie i rozwój idą w parze. Im bardziej rozwijamy swoje otoczenie, tym bardziej je lubimy.
Czy idea Małej Ojczyzny może stanowić osnowę dla budowania szerszego ruchu społeczno - obywatelskiego?
Jednym z największych sukcesów naszego dwudziestolecia niepodległości jest rozwój samorządu, a jeszcze bardziej - społeczności lokalnych. Nasze miasta zmieniły wygląd, rynki i miejsca historyczne nabrały blasku, miejsca wcześniej opuszczone zaczęły być chętnie odwiedzane przez gości. Żeby to było możliwe potrzebny jest rozwój samych społeczności lokalnych (przedsiębiorczość, zatrudnienie, instytucje kultury), jak i warunki życia, infrastruktura. Rozwój lokalnych społeczności może być siłą Polski, tkwią w nim ogromne zasoby narodowej energii.
Jakie powinny być filary takiego ruchu?
Samorząd i instytucje lokalne. Przez dwadzieścia lata niepodległości wszystkie kolejne rządy (od Bieleckiego, przez Cimoszewicza, Buzka i Millera, po Kaczyńskieg0) przegrywały wybory powszechne. W tym samym czasie powstało wiele trwałych autorytetów samorządowych. Gdyby nie samorząd - życie publiczne w ogóle byłoby pozbawione realnych podstaw i wydane na łup partyjnej oligarchii. Ale nawet samorząd bez sieci instytucji lokalnych - środowiskowych autorytetów, stowarzyszeń katolickich, instytucji kultury - byłby pozbawiony rzeczywistych podstaw. Dopiero takie szerokie porozumienie dać może prawdziwą siłę opinii publicznej, zdolnej wyłaniać rzeczywistą reprezentację społeczną i nadawać kierunek dobrej polityce samorządów i instytucji państwowych.











































