Skip to: Content | Sidebar | Footer

 

Jan Maria Jackowski

Publicysta, były poseł, samorządowiec, sędzia Trybunału Stanu w latach 2005-2007, autor wielu książek z zakresu polityki, mediów i rodziny

janek1W jaki sposób zdefiniowałby Pan Małą Ojczyznę?

To coś, co można określić jako swojszczyzna, środowisko życia i wspólnota, w której bytujemy na co dzień. Mała Ojczyzna jest częścią Ojczyzny, a  naturalne przywiązanie do niej jest istotnym elementem miłowania Ojczyzny, a więc patriotyzmu.  Z pojęciem „ojczyzna” związane jest słowo “naród”, które wiąże się z życiem pochodzi bowiem od rdzenia “rodzić”, a więc “na-rodzić” i oznacza historycznie określoną wspólnotę rodową ludzi wywodzących się od jednego pnia i żyjących razem. Pojęcie naród związane zatem jest ze wspólnotą mężczyzny i kobiety, w której się dokonuje przekazanie daru życia.  Do rzeczywistości rodziny odwołuje się również rzeczownik ojczyzna, łacińskie “patria” (stąd patriotyzm - umiłowanie ojczyzny); oba więc pojęcia rozpościerają się w rzeczywistości obdarzonej napięciem między tym, co jednostkowe, a tym, co uniwersalne. Tocząca się w świecie pod wpływem różnych nurtów myślowych deprecjacja takich kategorii jak ojczyzna czy  naród prezentowany często jako “suma jednostek”, “społeczność obywatelska”, “zbiór obywateli związanych umową społeczną”, czy przez pojęcie “patriotyzmu otwartego” (tam ojczyzna, gdzie dobrze) jest zakwestionowaniem oczywistej wspólnoty rodowej, z której wyrasta człowiek.  Jest tez zubożeniem bo pozbawia człowieka naturalnego środowiska, które go kształtuje bo nadaje mu tożsamość osobową,  kulturową, społeczną. Uważam za bardzo pozytywne, że coraz częściej odwołujemy się do pojęcia Małej Ojczyzny, bo to skłania do refleksji szerszej o sumie Małych Ojczyzn, które stanowią Ojczyznę.

Czy idea Małej Ojczyzny może stanowić osnowę dla budowania szerszego ruchu społeczno - obywatelskiego?

Jak najbardziej. Idea samorządów oparta jest na odwołaniu do Małych Ojczyzn i na samoorganizowaniu się społecznym.  W Polsce mamy wspaniałą tradycję samoorganizowania się społecznego, którą brutalnie przerwał okres PRL zawłaszczając przestrzeń publiczną i organizując  ją w sposób koncesjonowany. Po 1989 roku doszło do oddolnego odrodzenia życia społecznego i odbudowania struktur pośrednich między rodziną a ogólnokrajowymi instytucjami państwowymi. W oparciu o samorząd terytorialny czy zawodowy, ale również różne organizacje społeczne, zawodowe, rodzinne, środowiskowe, sportowe, łączące we wspólnym działaniu ludzi działających na rzecz swoich Małych Ojczyzn. Wielość takich inicjatyw lokalnych może stanowić znakomity  fundament szerszego ruchu społeczno-obywatelskiego.

Jakie powinny być filary takiego ruchu?

Poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne w wymiarze lokalnym, ale również i szerszym. Kierowanie się duchem służby, a nie egoistycznie rozumianą realizacją własnego interesu. Także odwołanie się do zasady pomocniczości. Zasada pomocniczości kształtuje stosunki i relacje międzyludzkie nie tylko pomiędzy społeczeństwem a osobą ludzką, ale także pomiędzy większymi i mniejszymi wspólnotami. Określa obowiązki “od góry” i uprawnienia “od dołu”. Ma ona dwa aspekty: negatywny i pozytywny. Pierwszy polega na poszanowaniu inicjatywy, kompetencji i odpowiedzialności. Oznacza to, że należy pozostawić autonomię i wolność działania ludziom w stosunku do społeczności, zaś społecznościom mniejszym w stosunku do większych. Pomoc zatem, paradoksalnie, związana jest z brakiem pomocy. Aspekt pozytywny polega na świadczeniu pomocy tam, gdzie ona jest konieczna. Nie chodzi tu natomiast o pomoc permanentną, lecz doraźną, po to by osoba ludzka, rodzina czy wspólnota lokalna - która nie jest w stanie zrealizować własnych celów lub zadań - mogła po uzyskaniu pomocy w dalszym ciągu realizować te cele i zadania samodzielnie. Trzeba zatem pamiętać o zasadzie: od ogółu do szczegółu oraz o zasadzie: działać lokalnie - myśleć globalnie. Zgadzam się z prof. Wiesławem Chrzanowskim, że ważna jest zasada komplementarności, czyli uzupełniania:  Mała Ojczyzna nie może być bowiem strukturą konkurencyjną dla państwa, lecz winna stanowić jej część, pełnić rolę integrującą.