Skip to: Content | Sidebar | Footer

 

Andrzej Moroz

Działacz Solidarności, Organizator pomocy Polakom na Wschodzie - Nieśwież (Białoruś) i Irkuck (Rosja, Syberia), założyciel Terapeutycznego Ośrodka Wsparcia i Edukacji Rodziny w Lublinie, pomysłodawca Dnia Solidarności Społecznej, sekretarz Zarządu Głównego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Lubelskiej, prezes Zarządu Fundacji Społecznej “Dobre Anioły”

moroz-andrzejW jaki sposób zdefiniowałby Pan Małą Ojczyznę?

Dla mnie MAŁA OJCZYZNA, to miejsce z urodzenia lub wyboru, w którym planujemy spędzić resztę życia, w którym na miejscowym cmentarzu mamy groby najbliższych nam osób, gdzie z tęsknotą wracamy po dłuższym pobycie w szerokim świecie. I wedle moich poglądów każdy, kto mówi o miłości do Ojczyzny, tej wielkiej, a w naszym przypadku Polski - tenże ktoś musi najpierw sprecyzować, czym jest dla niego ulica, czy droga przy której mieszka, jak wiele łączy go z ludźmi z sąsiedztwa, jak chętnie włącza się w życie lokalnej społeczności. Bo nie ma patriotyzmu, bez patriotyzmu lokalnego! Bo ktoś, kto nie ukochał, nie związał się z ziemią, na której stoi jego dom, taki ktoś nie potrafi też poczuć się patriotą narodowym. Jeśli nie jesteśmy zakorzenieni w małej ojczyźnie z całą stanowczością będę twierdził, że nie potrafimy być patriotami w sensie globalnym, ogólnopolskim. Mała ojczyzna - to moje miejsce na ziemi. Mój dom, moja ulica, moje miejsce pod kościelnym filarem, moje groby na miejscowym cmentarzu, moi sąsiedzi, mój sklep za rogiem, moja wieś lub moje miasto.

Czy idea Małej Ojczyzny może stanowić osnowę dla budowania szerszego ruchu społeczno - obywatelskiego?

Budowanie ruchu społecznego opartego na patriotyzmie lokalnym ma nie tylko swoje głębokie uzasadnienie, ale w mojej ocenie jest jak najbardziej wskazane! Podejmując odpowiedzialność za swoje otoczenie, właśnie za swoją małą ojczyznę, uczymy się podejmować odpowiedzialność za sprawy całego kraju, Polski. Bolączką polskiej sceny politycznej jest fakt, że nasi politycy doskonale prezentują się w sejmie, senacie, ministerstwach, w telewizji… i nie są właściwie znani w swoim powiecie! Właściwsza i uczciwsza jest droga przez zarządzanie gminą, powiatem, województwem aż do zarządzania państwem, niż błyskawiczne wybicie się natychmiast na najwyższe szczeble i stołki władzy. To stąd mamy tak małe rozumienie potrzeb Polski lokalnej, niektórzy mówią małej Polski. Tyle, że tak będzie się działo dopóty, dopóki w Polsce nie wychowamy polityków lokalnych. Odpowiedzialnych, otwartych na świat, a jednocześnie zakochanych w swojej miejscowości, powiecie czy województwie. Budowanie nowej Polski winno rozpocząć się właśnie od budowania ruchu społecznego nobilitującego zaangażowanie w sprawy lokalne. Bo nikt, kto nie udowodnił swojej gotowości służenia lokalnej społeczności nie będzie odpowiedzialnie i skutecznie służył społeczeństwu w sensie ogólnokrajowym.

Jakie powinny być filary takiego ruchu?

Myśląc o filarach takiego ruchu należałoby go oprzeć nade wszystko na ludziach nie pełniących żadnych funkcji w partiach politycznych, nawet na szczeblu powiatu. Dlaczego? Ponieważ zagrożeniem dla nowopowstającego ruchu może stać się jego zdominowanie przez “aparatczyków”, którzy zdominują nowy ruch społeczny i przeniosą do niego wszystkie dobre, ale nade wszystko złe przyzwyczajenia, układy i układziki. Dlatego też pierwszym filarem powinni być ludzie. Deklarujący swoje zaangażowanie dla nowej inicjatywy, uczciwi, odpowiedzialni, znani z zaangażowania na rzecz lokalnej społeczności. Drugim filarem ruchu powinno być przygotowanie liderów lokalnych. Szybkie i z w miarę szerokimi kompetencjami, aby ci liderzy byli dobrze przygotowani do pełnienia swojej roli. Powinni być odpowiednio uformowani. Patriotyzm, uczciwość, gotowość do bezinteresownego działania, doświadczenie i… zaradność życiowa. Kiedy w szeregach nowej formacji pojawią się ludzie o określonym profilu oraz liderzy, potrafiący zainspirować tych ludzi do wspólnego działania, trzeba dopracować rys ideowy ruchu, nakreślić programy społeczny, polityczny i gospodarczy, które ruch podejmie i… rozpocząć zajmowanie miejsca na polskiej scenie politycznej. To wszystko nie może być rozciągnięte w czasie! Musi być skoordynowane, dynamiczne i interesujące z punktu widzenia przeciętnego obywatela. To wszystko musi być podjęte i zrealizowane w ciągu kilkunastu tygodni, czego finałem powinien być Kongres założycielski lub kongres Programowy nowego stronnictwa politycznego.

Polacy są zmęczeni rozbiciem politycznym. Nie odróżniają już Prawicy od lewicy, bo i jedna i druga stosują te same techniki w działaniu i opierają się niemal na tych samych hasłach. W tym czasie pojęcie tradycji lokalnych, patriotyzmu, narodowych wartości czy honoru - zanikły w działaniu, a nawet wypierane są ze słownika przeciętnego Polaka. Czas więc na zmiany! Być może to czas na ostatnia zmianę, przed całkowitym i ostatecznym uwłaszczeniem się wszelkiej maści cwaniaków, kombinatorów i oszustów zarówno z lewa jak i z prawa. Polska zasługuje na należny jej szacunek i troskę. Polacy zaś zasługują na mądrych polityków, którzy zanim zasiądą w ławach przy ul. Wiejskiej, powinni zrozumieć, o czym mówią ludzie z wiejskiej ławki.