Część PiS-u za sojuszem z postkomunistami
“Rzeczpospolita”: – To jedyny ruch, który odsunie od władzy PO i Donalda Tuska. Jeżeli dostanę prawo głosu, będę o tym przekonywał delegatów – mówi „Rz” poseł PiS Adam Hofman. – Nie jestem zwolennikiem lewicy, ale to mniejsze zło dla Polski niż rządy Tuska – przekonuje przedstawiciel młodego pokolenia PiS.
– Tonący brzytwy się chwyta. Takie koncepcje mogą zgłaszać politycy, którzy posmakowali władzy, ale nie zdążyli nasycić się jej fruktami – ocenia politolog dr Artur Wołek.
A wśród posłów niechętnych choćby chwilowemu, taktycznemu zbliżeniu z SLD wrze. – Głęboko dystansuję się od tego pomysłu – twierdzi poseł Arkadiusz Mularczyk.
– Zbyt dobrze mam jeszcze w pamięci zbrodnie PRL. I generała Jaruzelskiego – dodaje Maks Kraczkowski, sekretarz Rady Politycznej PiS.
Tymczasem informatorzy „Rz” z kręgu władz PiS twierdzą, że Hofman w swojej koncepcji nie jest odosobniony, a podobne poglądy głoszą również zaufani współpracownicy Kaczyńskiego odpowiedzialni za strategię wyborczą.
W połowie stycznia eurodeputowany Michał Kamiński w rozmowie z dziennikiem „Polska The Times” powiedział, że sojusz z SLD nie jest wykluczony.
– Są ludzie w prezydium partii, którzy podzielają moje poglądy – przyznaje Adam Hofman. Kto? Tego parlamentarzysta nie chce ujawnić. W kuluarach PiS mówi się jednak, że chodzi o wiceprezesa PiS Adama Lipińskiego, politycznego mentora Hofmana. To Lipiński wynegocjował medialny sojusz PiS z SLD.
– Nieraz dawał do zrozumienia, że środowisko zdeklarowanych antykomunistów to dla nas już tylko obciążenie, bo to bardzo niewielki elektorat – twierdzi znany poseł PiS. Co na to Lipiński? Że koncepcji Hofmana nie popiera. – Być może młodzi mają inną wrażliwość, ale ja pamiętam, jak biegałem po Wrocławiu z powielaczem – podkreśla wiceprezes PiS. Ale przyznaje, że po wyborach, by rządzić, PiS będzie musiało poszukać partnera w PSL lub SLD.
– Sojusz z lewicą byłby możliwy, gdyby doszło tam do zmiany pokoleniowej – dodaje Lipiński.
– Od dłuższego czasu niektórzy nasi liderzy mówią, że to już jest nowe, młode SLD, że Grzegorz Napieralski to nie Wojciech Jaruzelski. Boję się, że to przygotowywanie do koalicji – mówi „Rz” jeden z posłów PiS. – To byłby koniec naszej partii.
Jak dowiedziała się nieoficjalnie „Rz”, władze PiS chcą na kongresie uniknąć dyskusji o sojuszu z SLD. Dlatego dyskusja o strategii politycznej partii ma być krótka, a liczba mówców ograniczona.
(Więcej tutaj)











































